Szukaj

Sashiko, czyli japońska technika haftu

Paulina, 3 maj 2019
Sashiko, czyli japońska technika haftu

Sashiko i boro. Obco brzmiące słowa, które większości mówi niewiele, lub prawie wcale. I trudno się dziwić, bowiem oba słowa, jak i idąca za nimi filozofia, wywodzi się z odległej Japonii, jednak powoli dociera i na nasze, polskie podwórko.


Historia boro i japońskie spojrzenie na recykling

Boro jest niczym innym, jak techniką wzmacniającego szwu. Zaczęto stosować ją w Japonii w okresie Edo (1615-1868), wcale nie ze względów estetycznych, lecz praktycznych. Tradycyjnie bowiem używano jej do naprawiania znoszonych ubrań - dziur czy przetarć, dzięki czemu odzież stawała się nie tylko mocniejsza, ale i cieplejsza. Każdy skrawek tkaniny był na wagę złota, robiono więc wszystko, by garderoba służyła jak najdłużej. Ba! Niejednokrotnie tak pocerowane rzeczy przechodziły na kolejne pokolenia.

W tych czasach wszystkie ubrania wykorzystywane były po wielokroć. Często zaczynały jako kimono, następnie przerabiano je na odzież codzienną, później odzież nocną, następnie poszewkę, by finalnie użyć jej jako szmatki. Każdego kawałka materiału wykorzystywano tak długo, aż nie rozleciał się ze starości. Taki sposób patrzenia na przedmiot codziennego użytku jest głęboko wpisany w japońską filozofię zwaną "mottainai", gdzie stara się niczego nie marnować, bowiem każdy przedmiot ma swoją wartość. Co więcej, przejawy tej filozofii i chęć naprawiania zamiast wyrzucania, możemy znaleźć również w innych dziedzinach. Wystarczy przytoczyć chociażby kintsugi, czyli japońską technikę łączenia ze sobą potłuczonej ceramiki za pomocą laka z dodatkiem sproszkowanych metali szlachetnych, w tym również złota. W efekcie, z czegoś, co przez wielu uważane byłoby za śmieć, nie tylko otrzymujemy całkowicie odtworzony przedmiot, ale i zostaje dodana do niego wartość, także estetyczna.

Również boro zaczęto wykorzystywać również w celach dekoracyjnych, np. w hafcie lub pikowaniu. Trudno się dziwić. Chociaż najważniejszy cel boro jest zgoła inny, nie można zaprzeczyć, że jednocześnie dodaje zwykłym ubraniom specyficznego charakteru.

Sashiko, czyli japońska technika haftu

W ten sposób przechodzimy płynnie do samego sashiko, który jest nieodzownie związany z boro. Słowo sashiko możemy przetłumaczyć dosłownie jako "małe ukłucia". Jest to nic innego, jak ścieg, którego używa się do naprawiania ubrań techniką boro. Wykorzystuje się do niego najprostszy ze ściegów, czyli fastrygę bądź stębnówkę. Tradycyjnie w boro wykorzystuje się głównie motywy geometryczne  linie, krzyżyki, czy kratkę oraz materiały farbowane barwnikiem o nazwie indygo, czyli w kolorze granatu i różnych odcieniach niebieskości. Do samego cerowania zazwyczaj używano białych nici, tworząc piękne, precyzyjne wzory idealnie widoczne na ciemniejszym tle.


W naszych realiach na boro patrzy się z lekkim przymrużeniem oka. Przecież łatwiej jest wyrzucić dziurawą skarpetkę i kupić nową, niż ją zacerować. Jestem pewna, że większości boro będzie kojarzyło się z biedą, nadmierną oszczędnością, niedostatkiem, okresem PRL-u, gdzie trudno było o podstawowe artykuły. Mało kto dostrzeże w boro piękno, a nawet sztukę.

Jednak to właśnie boro zaczyna ukradkiem wchodzić do świata mody. Coraz częściej można spotkać jeansy, czy inną jeansową odzież ozdobioną tą techniką. Nie tylko na wybiegach mody, ale również wśród osób, dla których ważna jest ochrona środowiska i życie wedle idei zero waste. Wiem, że długa droga, by boro na stałe zagościło w naszym życiu. Jednak zachęcam Was, byście spróbowali haftu sashiko w domowym zaciszu. Ja właśnie tak uczyniłam.

Czym jest sashiko

Co mogę ozdobić haftem sashiko?

Właściwie wszystko. Użyj swojej kreatywności, poszukaj w domu ubrań, którym możesz nadać drugie życie. Idealnie nadadzą się:

  • jeansy;
  • spódnice;
  • jeansowe kurtki;
  • torby;
  • szaliki;
  • poduszki.

Co będzie mi potrzebne?

Moje nowe-stare jeansy ozdobione za pomocą sashiko

Jak ozdobić spodnie haftem sashiko

Każdy z nas ma w swojej szafie taki element garderoby, który najlepsze lata ma już za sobą. Stare, sfatygowane, często z przetarciami, czy nawet dziurami. Nie wyrzucamy ich, tylko trzymamy, zakładając je jedynie do chodzenia po domu, bo trochę wstyd wyjść na zewnątrz.

W moim przypadku były to jeansy widoczne na zdjęciu. Super, bo z rozciągliwego materiału, który idealnie dostosował się do moich rosnących kształtów :P Z przetarciami, ale wiecie, takimi modnymi. I równie modnymi dziurami. Jednak miały jeden problem.

Przetarcie po wewnętrznej stronie uda. Kto ma krąglejsze uda, rozumie, w czym rzecz. Niestety, ta dziura zmusiła moje ukochane jeansy do emigracji na dno szafy. Do czasu.

Znalazłam odpowiedniego dawcę. Czyli inne jeansy. Takie, w których w ogóle nie chodziłam, ale szkoda mi było ich wyrzucić. Nadały się idealnie do tego projektu.

Wycięłam z dawcy kawałek materiału o kilka centymetrów większy od mojego przetarcia. Ułożyłam jeansy płasko po wewnętrznej stronie i szpilkami przyczepiłam wycięty kawałek.

haft sashiko

Przełożyłam spodnie na zewnętrzną stronę i umieściłam interesujący mnie fragment w tamborku, by materiał był lepiej napięty. Za pomocą linijki i pisaka narysowałam kratkę, która stanowiła podkład pod dalszy haft. Następnie wzięłam mulinę w kolorze 1615 i za pomocą trzech nitek zaczęłam haftować krzyżyki, łącząc ze sobą oba kawałki materiału.

Czym jest boro
Sashiko, czyli japońska technika haftu

Tak mi się spodobało, że przy okazji tą samą techniką i sposobem zacerowałam największą dziurę znajdującą się na kolanie. Tym razem jednak użyłam innego koloru muliny oraz innych krzyżyków:

Czym jest sashiko i boro


Co sądzę po moim małym eksperymencie? Że jest to ciekawa i prosta technika, idealna dla początkujących hafciarek oraz wszystkich tych, którzy dbają o środowisko i nie lubią wyrzucać rzeczy. Zwykłe jeansy zyskały ciekawy wygląd. Dziury zostały załatane, a ja mogę cieszyć się moimi ulubionymi spodniami jeszcze przez długie miesiące.

Jestem pewna, że jeszcze nie raz sięgnę po tę technikę, do czego zachęcam i Ciebie ;)